Prawdziwa zima

Witajcie po długiej przerwie :-)

0Już minął miesiąc od mojego powrotu z Karpacza … ależ ten czas leci. To był wspaniały styczniowy weekend. Absolutnie bajkowy. Pozwolił oderwać się od codzienności i naładował akumulatory po grudniowym szaleństwie w pracy. Marzyłam o śniegu, którego u nas ciągle brakuje i jak to w mieście … jak już się pojawi, to zaraz robi się plucha.123Pogoda nie zawiodła. Chociaż pierwszy dzień był pochmurny i wietrzny. Warunki w górach były naprawdę trudne, była niezła zawierucha i świata nie było widać. Walczyliśmy dzielnie, ale udało nam się tylko dotrzeć do górnej stacji na Kopie. W drugi dzień obudziło nas słońce. Mieliśmy dużo do nadrobienia i bardzo mało czasu, postanowiliśmy wjechać na Kopę wyciągiem krzesełkowym. Zimno było jak nie wiem co, do dzisiaj czuję te zimne dechy na plecach i pod pupą.

4567Na górze widoki zapierały dech w piersiach. Wspaniałe słońce, śnieg mieniący się milionami diamencików i w oddali Śnieżka … cel naszej wędrówki. Aaaa … i jeszcze chrupiący pod stopami śnieg. Czy może być piękniej?!

891011121314Góry potrafią zaskoczyć zmiennymi warunkami pogodowymi. Braliśmy pod uwagę różne scenariusze … śnieżycę, silny lodowaty wiatr, gęstą mgłę oraz lód na szlaku. Chociaż chyba nie dopuszczaliśmy myśli, że nie uda nam się wejść na szczyt … oczywiście wszystko w granicach rozsądku. Mieliśmy dużo szczęścia trafiając na taką pogodę. A te widoki zostaną w pamięci do końca życia.

151617 Schronisko Samotnia – myślę, że jedno z bardziej magicznych miejsc. Będąc latem w Karkonoszach wyobrażałam sobie jak wygląda to miejsce zimą i bardzo chciałam je odwiedzić. Zimowy klimat w schronisku to coś zupełnie wyjątkowego, kiedy można ogrzać się po długiej wędrówce, zjeść schaboszczaka i napić się herbaty z rumem. Zimą jest też zdecydowanie bardziej kameralnie.

1819

Wspomnienie ubiegłego lata

Tak jakoś wzięło mnie na wspominki. W zeszłym roku o tej porze byłam w Zakopanem. W Tatrach nie byłam pierwszy raz, ale chyba nigdy tak aktywnie nie spędziłam tam czasu. Bywało ciężko, ale widoki wynagradzały cały wysiłek.  Zresztą sami zobaczcie. Jeśli wybieracie się i macie jakieś wątpliwości … zachęcam. Warto!!!

0W pierwszy dzień, na rozgrzewkę, wybraliśmy się na Giewont.  Nawet nam się udało i dość szybko dostaliśmy się na szczyt.  Dwa dni później siedząc na Małołączniaku (jeden ze szczytów Czerwonych Wierchów) nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam, dawno nie widziałam takich tłumów. Kolejka prawie jak do mięsnego za czasów PRL. Potem przeczytaliśmy, że trzeba było stać 2 -3 godziny, żeby dostać się do krzyża.

123Następnego dnia wybraliśmy się do Doliny Kościeliskiej i znajdujących się tam jaskiń … do Jaskini Mroźnej, Smoczej Jamy, Jaskini Raptawickiej i Jaskini Mylnej. Tej ostatniej nie przeszliśmy, nie była oświetlona, przejścia były bardzo wąskie i niskie … i chyba trochę spanikowaliśmy.

284Z  Doliny Kościeliskiej też rozpoczęliśmy naszą wędrówkę na Czerwone Wierchy.

5Moi towarzysze wędrówek :-) Był upalny dzień i nagle zrobiło się naprawdę chłodno. Dobrze mieć w plecaku cieplejsze rzeczy.

34Tu widok na Giewont i Kondracką Przełęcz.

6Po jednym dniu przerwy i zregenerowaniu sił wybraliśmy się do Doliny Pięciu Stawów. Ruszyliśmy z Palenicy Białczańskiej … słynną asfaltówką. Dobijała mnie ta droga, mnóstwo ludzi i dochodzące do uszu „klap-klap” … czy wygodnie tak w „japonkach”?! Tyle kilometrów. No dobrze … do Morskiego Oka do przyjęcia, ale dalej?! Schodzenie musi bardzo boleć, jak pasek wrzyna się między palcami. Tuż za Wodogrzmotami Mickiewicza skręciliśmy i nasz szlak dalej prowadził przez las.

789101112Chyba najpiękniejsze miejsce na ziemi. Dalej udaliśmy się w kierunku na Zawrat.

3313Od Doliny Pięciu Stawów podejście nie jest strome, a dookoła roztacza się piękna panorama … w oddali widać Rysy. Kawka w takim miejscu smakuje wyśmienicie, nawet jak jest już chłodna.

2930 — kopia (2)32Dalej schodziliśmy do Doliny Gąsienicowej. Tu zejście było strome, zabezpieczone łańcuchami … adrenalinka była. Wtedy jeszcze mieliśmy w planach zdobyć Orlą Perć i zastanawiałam się … czy ja się tam nadaję?! Skupiona na zejściu nie rozglądałam się, kiedy jednak podniosłam wzrok zobaczyłam … Czarny Staw Gąsienicowy.

1516Prawdziwym wyzwaniem była wyprawa na Rysy. O 5 rano wyruszyliśmy z Palenicy Białczańskiej w kierunku Morskiego Oka. Jak nie ma tam tylu turystów można natknąć się … na jelenia …

17… widok był obłędny. Siedział tak sobie w trawie i patrzył na nas. Po około dwóch godzinach dotarliśmy do Morskiego Oka, tam szybka kawka i dalej ruszyliśmy w stronę Czarnego Stawu pod Rysami …

1819… a potem na Rysy.

20Jeden z odpoczynków z widokiem na Czarny Staw pod Rysami i Morskie Oko ze schroniskiem.
Na Rysy niestety nie weszłam, do dzisiaj czuję żal. Pogoda i widoczność była idealna. Zrezygnowałam przed samym szczytem, 15 minut i cel byłby osiągnięty. Jednak nie czułam się na siłach i głos rozsądku kazał mi zawrócić. Robiło się coraz tłoczniej, półki skalne były bardzo wąskie i mijanie się ze schodzącymi turystami było dość stresujące. Nie chciałam też zostać bohaterką w wieczornych wiadomościach :-) Schodząc, jeszcze przeszło mi przez myśl, żeby może zawrócić. Ale nie … innym razem, obiecałam sobie, że jeszcze kiedyś tam wrócę.  Ale wtedy chyba z noclegiem w schronisku, wyprawa nie będzie taka męcząca. Kiedy zeszliśmy do Morskiego Oka … zacienione, poranne jezioro zmieniło się w lazur. Dla takich widoków warto się zmęczyć.

2221Wybierając się na Świnicę, wjechaliśmy na Kasprowy Wierch kolejką.

23Tego dnia pogoda nam nie dopisała, była gęsta mgła. Chociaż wędrowanie w takich warunkach też miało swój urok.

2426Często wracam do tych zdjęć, poprawiają mi nastrój. Oczywiście nie oddają one tej wysokości i przestrzeni … tam trzeba być, wspomnienia niesamowite.

31W tym roku w planach Bieszczady … ale dopiero we wrześniu. Czy też będzie tak pięknie?!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...