Metamorfoza szafy

Właśnie zabrałam się za malowanie drzwi wejściowych, ale o tym kiedy indziej. Dzisiaj chciałam pokazać jak zmieniłam szafę w przedpokoju. Pomalowałam ją już dawno temu, teraz znalazłam zdjęcia ( kiepskiej jakości:-( ) i postanowiłam zrobić o tym post.

Szafa była robiona na wymiar. Pamiętam jak pojechałam do marketu budowlanego z zamiarem kupna płyt i niezbędnych akcesoriów do zrobienia zabudowy. Miałam kupić płyty w kolorze białym. I do dzisiaj nie wiem jak to się stało, że ostatecznie wybrałam … brrr … kolor olchy. Może to ze zmęczenia?! Remont ciągnął się w nieskończoność.  Ta szafa miała być szafą gospodarczą i zależało mi, żeby jak najszybciej schować w niej cały bałagan … drabinę, odkurzacz, deskę do prasowania i pozostałe po remoncie puszki z farbami.

3q Nie chciałam, żeby drzwi były płaskie. Szukałam więc pomysłu na wyżłobienia i zrobiłam wizualizacje … z papieru :-) Jak już zdecydowałam się na ostateczny wzór, kupiłam przycięte na wymiar sklejki, które potem klejem montażowym przykleiłam do skrzydeł drzwi.

4qPo zaszpachlowaniu wszystkich łączeń zabrałam się za malowanie. Tak … to materac :-) Musiałam łóżko oprzeć o ścianę, żeby zrobić miejsce na podłodze. W takiej pozycji mogłam klejone elementy lepiej docisnąć. Szlifowało się też wygodniej.

7qJuż zamontowane drzwi jeszcze raz zaszpachlowałam, w tej pozycji wyszło jeszcze kilka niedoskonałości … no może trochę więcej niż kilka ;-)

8qPotem pozostało jeszcze pomalować i szafa była gotowa.

9qMałym kosztem szafa zmieniła się nie do poznania. Potrzebne rzeczy?! Sklejka, klej montażowy, szpachla, papier ścierny, farba … i oczywiście dobre chęci :-)

 

Nowy … przerobiony …

… koszyk na papier toaletowy. Zazwyczaj kupujemy papier zapakowany po 8 lub 10 rolek. Ale gdzie potem trzymać takie duże opakowanie?! W moim mieszkaniu jest niewiele zakamarków, więc papier muszę trzymać na zewnątrz. Długo szukałam odpowiedniego koszyka, który będzie rozmiarem pasował na półkę. I znalazłam … ale nie pasował stylem i kolorystyką do mojej łazienki.

1bMoja chęć wprowadzania do pomieszczeń czarnych akcentów trwa, więc przemalowałam koszyk na czarno.

I tak wygląda z papierem …

8b9b… no i w łazience …

10b… a w szafie mam teraz miejsce na inne skarby ;-)

 

Metamorfoza krzesła

Pamiętacie moje znalezione krzesło?! Porzucone … połamane przytargałam do domu i w końcu doczekało się metamorfozy.

Krzesło było w opłakanym stanie, ale tym bardziej cieszy efekt końcowy.

3l4l5lW pierwszej kolejności musiałam zorganizować jakieś siedzisko. W markecie budowlanym kupiłam sklejkę, która grubością idealnie pasowała w otwór. Z kartonu wycięłam szablon, odrysowałam na sklejce i … wstyd się przyznać jaki posiadam sprzęt … brzeszczotem zaczęłam wycinać siedzisko. Tym razem jednak mój profesjonalny sprzęt;-) nie dał rady … musiałam prosić o pomoc.

Długo nie mogłam zdecydować się na kolor. Tak jak pisałam … wahałam się pomiędzy białym, czarnym i musztardowym. Ostatecznie zdecydowałam się na kolor czarny. Najpierw jednak krzesło pomalowałam białym podkładem … tak na wszelki wypadek, gdyby krzesło nie przypadło mi do gustu. Łatwiej wtedy mogłabym usunąć czarną farbę.

Przyszedł czas na czarności … nigdy nie malowałam tak ciemnym kolorem i byłam zachwycona jak ładnie farba pokrywała krzesło, wystarczyła tylko jedna warstwa i pokrycie ewentualnych „mijaków”.

12l13lTeraz krzesło wygląda tak …

14l15l16l17l… i szuka swojego miejsca w mieszkaniu. Jeszcze nie wiem gdzie będzie stało?!

 

Nowe krzesło…

…no powiedzmy, że nowe:-)

1rZnalezione. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ludzie pozbywają się takich rzeczy. Ale pewnie dużo osób też myśli … po co mi takie zepsute krzesło?! Widząc po niektórych reakcjach, tak jest. A mnie takie „znajdy” i metamorfozy cieszą najbardziej. To krzesło jest mocno zniszczone, nie ma nawet siedziska. Pracy będzie dużo, ale już cieszę się na efekt końcowy.

2r3r4rNa razie krzesło musi poczekać na swoją kolej. Czasu ciągle brakuje, ale niedługo planuję krótki urlop. Już wiadomo jakie mam plany … nie mogę się doczekać. Znalazłam w jednym z magazynów podobne krzesła, w różnych kolorach.

5rI tak siedziałam sobie dzisiaj przy kawce … i szukałam inspiracji. Nie mogę się zdecydować na kolor. Biały to mój ulubiony, ale dlaczego nie zaszaleć?! Może na czarno?! Chodzi mi jeszcze po głowie żółty, w odcieniu musztardowym. W jasnym pomieszczeniu fajnie wyglądają tak pomalowane meble. Hmm … jeszcze mam trochę czasu, żeby zadecydować na jaki kolor je pomaluję.

6rJak już krzesło przejdzie metamorfozę, pokaże je na blogu … już wkrótce:-)

Stara pufa…

…brązowa i włochata…koszmar. Ale muszę przyznać, że dość miła w dotyku:-) Brzydactwo, które kolejny raz zmieniło ubranko.

12Do obszycia pufy potrzebowałam: materiał, czarną wypustkę, ocieplacz, zszywacz tapicerski, nożyczki…wiadomo:-)

3Materiałem owinęłam pufę i zszyłam na jednym rogu. Tak powstał komin, który wykończyłam wypustką.

4Kawałek materiału, który miał być siedziskiem podszyłam ocieplaczem. Potem przepikowałam…tak jak idzie wzór kratki na materiale. Żeby stopka od maszyny przy pikowaniu nie zaczepiała się o ocieplacz, od spodu dałam jeszcze białą bawełnę.

Dół materiału obszyłam ściegiem zygzakowym i podwinęłam. Ubranko było gotowe…mogłam zabrać się za ubieranie pufy:-)

7Materiał musiałam bardzo dokładnie i równomiernie naciągnąć z każdej strony…

8…i przymocować na dole zszywkami.

 Efekt końcowy…cieszy:-)

1112Tak jak pisałam to jest kolejne obicie, które uszyłam. Zmieniam je co jakiś czas. Pufa była już różowa, w granatową kratkę i biała. Znalazłam historyczne zdjęcia…tak kiedyś wyglądała.

A jaki kolor, wzór będzie następny?!

Białe krzesło

Krzesło znalezione w drodze z pracy. Tak sobie stało na ulicy…a ja nie mogłam się oprzeć. No co?! Komuś już nie było potrzebne:-)

1Było białe, ale zniszczone i wymagało odświeżenia. Zeszlifowałam je drobnym papierem ściernym a pęknięcia zaszpachlowałam. Zabrałam się za malowanie. Nie lubię malować pędzelkiem, bo pozostają smugi. Jednak wałkiem ciężko malowało się pomiędzy szczebelkami. Postanowiłam kupić spray.

Spray dokładnie i równomiernie pokrył powierzchnię krzesła…jednak nie tylko. Pył, który unosił się podczas malowania osiadł na meblach i podłodze. Wydawało mi się, że dobrze zabezpieczyłam pomieszczenie. Potem jednak miałam mnóstwo sprzątania i nauczkę, że w mieszkaniu ten sposób się nie sprawdza. No…ale krzesło wyszło fajne:-)

Będzie idealne pasowało do biurka:-)

67

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...