Powidła śliwkowe

To już chyba taka moja mała tradycja. Kiedy nadchodzi sierpień przyrządzam powidła śliwkowe, zamykając w ten sposób w słoikach odrobinę lata.

00LW sumie przygotowanie powideł nie jest takie czasochłonne … no może drylowanie zajmuję trochę czasu. Ale jeśli śliwki są dojrzałe i pestka ładnie odchodzi, to naprawdę zajmuję chwilkę. Jak śliwki są już wydrylowane to powidła robią się same ;-)

0LWydrylowane śliwki przekładam do brytfanki i wsadzam do nagrzanego piekarnika na dwie godziny, żeby puściły sok. Przez następne dwa dni podgrzewam na gazie, sok wtedy odparowuje a powidła gęstnieją. Trzeba tylko pamiętać, żeby od czasu do czasu śliwki przemieszać, w innym przypadku nam się przypalą. Tak przygotowane powidła przekładam do wyparzonych słoików. Zawsze przetwory pasteryzuję, żeby przedłużyć ich trwałość. Na dno dużego garnka kładę ściereczkę, aby zapobiec popękaniu słoików podczas gotowania. Po zagotowaniu wody, zmniejszam gaz i pasteryzuję przez około 15 minut. Po tym czasie stawiam do góry dnem i czekam, aż wystygną.

2L3LKapturki na słoiki zrobiłam wycinając kółka nożyczkami zygzakowymi. Potem owinęłam je sznurkiem z juty.

5L6LW zimie takie powidła smakują jeszcze lepiej. Otworzyć do śniadania taki słoiczek to bajka. Zapach lata, kiedy za oknem zimno i ponuro.

7LŁadnie ubrane słoiczki, mogą też być fajnym prezentem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dodaj komentarz